Jeden malutki, słaby promyczek przedarł się przez ścianę ciemnych zasłon. Przeleciał leniwie przez pokój, oświetlając maleńkie drobinki kurzu unoszące się w powietrzu. W całym pokoju panował mrok, a on jak malutki rebeliant przemieszczał się powolutku w kierunku wystającej spod kołdry twarzy.
Dziewczyna przewróciła się na drugi bok. Nie chciała jeszcze wstawać. Po co? Nie czuła się na siłach choćby otworzyć oczy. Powieki ciążyły jej, poduszka nadal była ciepła, a kołdra miękka, pozwalając na powrót zapaść w sen...
-Wstawaj-usłyszała komendę już na granicy marzeń, w połowie zatopiona już w następnym śnie tej nocy... tego dnia? Spróbowała zignorować kobietę. W końcu to ona powinna decydować o swoim życiu.
-Wstawaj. Nic nie zmienisz zamykaniem się pod kołdrą.
Dziewczyna wtuliła twarz w poduszkę. Nic nie słyszała. Przecież tu nikogo nie ma, to jej pokój.
-Nie udawaj. Jesteś aż tak głupiutka?
Otworzyła oczy. Ona wie wszystko. Jak zawsze. Westchnęła cicho i wsparła się na łokciu. Powoli przesuwała wzrokiem po ciemnym pokoju. Zasłonka lekko się ruszała- widocznie wieczorem zapomniała zamknąć okno. Westchnęła jeszcze raz i spojrzała na kalendarz. Hm, niedziela. Chociaż tyle, ale od jutra koszmar się podwoi... Złośliwość zawsze wzrastała w ciągu tygodnia.
-No już. Musisz przygotować się na kolejny cudowny dzień.-usłyszała znowu i na powrót zamknęła oczy. Może zniknie. Może już nigdy się nie pojawi.
Dziewczyna wstała z łóżka i podeszła do okna. Złapała za krawędź zasłony i rozmyśliła się. Tak jest może lepiej? Gdy nic nie widać... Poza małym promyczkiem. Ruszyła w kierunku szafy, wyjęła pierwsze z brzegu spodnie i bluzkę. Wzięła jeszcze ciemnobrązowy sweter z krzesła i poszła do łazienki.
Po pierwsze sięgnęła po szczoteczkę i zaczęła energicznie szorować zęby, wpatrując się przy tym w swoje odbicie. Z lustra patrzyła na nią smutnymi, niewielkimi oczami jakaś nastolatka. Jej ciemnoblond włosy średnio się układały, a najdłuższe, sięgające zaledwie ramion pasma odznaczały się spranym, niebieskawym kolorem, pamiątką po starej modzie. W uszach, za które założyła włosy, było po kilka par kolczyków- po dwie dziurki w płatkach i jedna trochę wyżej. Nikt nie zabronił, prawda? Małe, czarne i złote kuleczki błyszczały spokojnie, nadając pewnego uroku właścicielce. Mały nos i małe usta kontrastowały z dobrze widocznymi, ciemnymi jak na blondynkę brwiami. W stosunku do jej jasnej cery wyglądały według dziewczyny wręcz dziwnie. Pokręciła głową, wypluła pastę i umyła twarz. Trzeba coś z sobą zrobić. Spojrzała na siebie jeszcze raz i spróbowała się na próbę uśmiechnąć. Zasadniczo nie wygląda to źle. Właściwie to całkiem dobrze. Chwyciła tusz do rzęs i dodała sobie nieco urody. Od razu lepiej. Włosy spięła w kucyk. Nie ma powodu za mocno się starać, i tak nikt na nią nie spojrzy. Prawda?
-Co tak długo?-zganiła ją kobieta. Dziewczyna spuściła głowę i wyszła z łazienki, po drodze ubierając sweter. Czuła, że nie idzie sama. Zeszła po schodach prosto do kuchni i nalała sobie soku. Nie nalewała dla kobiety. Nie było potrzeby. Oparła się o blat, pijąc chłodny napój.Po chwili szklanka stała się pusta, a nastolatka sięgnęła po karton.
-Co ty robisz?! I tak już za dużo- krzyknęła jej do ucha kobieta. Automatycznie cofnęła rękę. Ma rację. Odstawiła szklankę do zlewu i wyszła z kuchni. Skierowała się w kierunku drzwi. Już zapinała buty, gdy spostrzegła w przedsionkowym lustrze znajomą sylwetkę.
-Po co?-spytała drwiąco kobieta.
-Na spacer-odpowiedziała niepewnie i przemknęła ślinę. A właściwie po co? Poczuła, jak na ramieniu zaciskają się jej palce. Spojrzała w zwierciadło i ujrzała siebie- niską, głupiutką dziewczynkę. Właściwie po co?...
-Zostańmy w domu... I tak nie masz po co wychodzić-powiedziała lodowatym tonem kobieta. Każdy palec z osobna wydawał się być lodowym ostrzem.-Ja o ciebie dbam-dodała jak codziennie. Nigdy nie mogła się zdecydować, czy powinna jej wierzyć.
Przez chwilę dziewczyna stała w przedsionku, patrząc na swoje nie do końca zasznurowane buty. Na dworze jest pewnie ciepło. Potem zdjęła je jednym ruchem i z furią wróciła do siebie.
To nie ma sensu.
Dawno nie odkurzony blog;) bardzo ładna powiastka
OdpowiedzUsuń