-To było dawno temu... Dla was niemal jak w epoce dinozaurów- powiedziałam z uśmiechem.
-Opowiedz!-zażądało moje starsze dziecko. Był całkiem ładnym, acz nieco zbyt chudym siedmiolatkiem z drobnym jeżykiem na głowie- pamiątką po ostatnim wybryku z golarką.
-Prosimy-dodała moja córeczka, równie chuda jak brat i choć o dwa lata młodsza, o wiele od niego poważniejsza.
-Ale to nie jest opowieść o duchach ani nie ma tam jednorożców-wspomniałam ze śmiechem, na co Martynka przytuliła mocniej swoją białą przytulankę. Nieco już brudna zabawka mimo braku rogu, którego pozbyto się dość brutalnie za sprawą Wojtka, nadal była jej ulubioną.
-Opowiedz-powtórzył chłopiec.
-Prosimy-powtórzyła dziewczynka.
Więc westchnęłam głęboko i zaczęłam opowiadać.
-To było dawno temu, jak już mówiłam. Mniej więcej 12 lat temu poznałam waszego tatę...
-12 lat temu? To czemu mam tylko 7 lat?-zaciekawił się Wojtek.
-Bo ludzie najpierw się poznają, o potem zakochują i mają dzieci. Taki jest porządek-powiedziałam, jednocześnie myślami kierując się ku wszystkim matkom, które zostały matkami po jednej sobotniej imprezie. No cóż, są odstępstwa od reguł.
-No to co? Kiedy się zakochaliście?-ciągnął dalej.
-Czy ja wiem? Niedługo potem. Było pięknie, potem był piękny ślub, a potem dwa piękne maluchy-dokończyłam, ściskając moje maleństwa.
-I to już koniec historii?
-Tak, chyba tak- nim skończyłam mówić po całym mieszkaniu rozległ się dzwonek do drzwi.
-Woooojteek! Chodź grać w piłkę!-zawołał jego kolega, Maciek.-Martyyynaaa, cho no tu, siostra chce się bawić w dom!-krzyczał jeszcze zza zamkniętych drzwi.
-No, śmiało. Lećcie. Wróćcie tylko na obiad, a ty odprowadź proszę siostrę pod same drzwi Ady, dobrze?-zwróciłam się do syna.
-Okej-rzucił mimochodem, zakładając szybko adidasy. Kilka minut później w domu zostałam tylko ja. Usiadłam na fotelu i spojrzałam przez okno. Chłopcy właśnie ustalali składy drużyn.
W pewnym sensie skłamałam, mówiąc, że to już koniec historii. To nie koniec- przed nami jeszcze tak wiele życia zostało, jeszcze wiele przed nami. Mam dopiero 34 lata. A historia była długa, człowiek nie zakochuje się ot tak. Usiadłam wygodnie i pogrążyłam się we wspomnieniach...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz